klara8230 | e-blogi.pl
Blog klara8230
LONELINESS 2018-08-01

Cisza


6 sierpnia minie miesiąc od moich zaręczyn.




Wiem powinnam się cieszyć, ale od tamtego czasu stałam się samotna.
Tak po prostu, bo oprócz w ciągu dnia "cześć" i 5h rozmowy w pracy z koleżanką nie wypowiadam żadnych słów.
Narzeczony do mnie nie zadzwoni bo w pracy i nie ma czasu, innym też nie będę głowy zawracać, bo są w pracy.

Pracuję na północną zmianę: 18:00-02:00


 
To jest dziwne uczucie: tak być sama ze sobą i jedyne co mieć, to hobby jak rysowanie i żonglerka.
Powiecie, że smęcę i użalam się nad sobą bo połowa tak ma.
Może i tak, ale cisza, może jest ukojeniem, tylko, że ja jestem osobą towarzyską i ciężko mi już żyć w milczeniu.
Jeżeli tak w wieku 26 lat wygląda starość, która nie musi oznaczać samotności, to faktycznie będzie ciężko.
Może po części moja wina, że się tak odizolowałam, bo wychodzę z założenia, że nie chcę nikomu przeszkadzać.
Jeśli ktoś, coś będzie chciał, to się odezwie.
Nikomu nie życzę przeżywać tak samotności jak ja. Mieć wokół siebie kochających i lubiących Cię ludzi a być sama.
Chciałabym czytać w ludzkich myślach i pewnie dałoby się to załatwić, ale nie chcę zawierać paktu z diabłem, bo moja dusza byłaby już stracona.
Znowu czuję się bezradna tylko, że w obliczu samotności.
Trzeba się godzić z losem. Może tak musi być.
W sumie zawsze można pójść do sklepu, parku czy gdzieś indziej, by móc z kimś porozmawiać.
Nie wiem, czy to już nie podchodzi pod hipokryzje.



Hmm... kolejny paradoks. Los mi daje szansę bym przeprosiła współlokatora.
Ma drugi dzień wolne, a jesteśmy tuż za ścianą.
Zabawne tylko, że ja nie potrafię. Po co kogoś, do czegoś zmuszać? Wiem, że on nie chcę bo ma mnie za idiotkę i w sumie ma rację bo ja siebie też mam.



Wiecie chciałam wprowadzić na stancji taką rzecz, że w kuchni i w łazience zostawiać jakieś czasopisma i książki, ale się nie przyjęła.



Dzisiaj jak wstałam, pojawił się uśmiech na mojej twarzy, bo w łazience znalazłam album z polskimi fotografami i ich dziełami w wersji angielskiej. Zaciekawił mnie  i niezmiernie miło mi się zrobiło, że współlokatorowi mój pomysł, ze zostawianiem czasopism się spodobał.



Jeśli to czytasz: Dzięki :) Przywracasz wiarę we własne pomysły.
Chciałabym przywrócić Ci wiarę w Twój talent ale pewnie, jak zostanie raz odebrany, to ciężko go odzyskać.


SPRAWIEDLIWOŚĆ 2018-06-29

Relacje międzyludzkie


Powiem wam, że jeżeli macie jakieś żale do innych, to rozmawiajcie ze sobą.



Nigdy nie dopowiadajcie niczego, nie mierzcie swoją miarą, bo podczas takiej rozmowy, ktoś mógł wyciągnąć takie same wnioski, jak wy i czuć tak samo.



Wtedy raptownie otwierają się oczy? Tak szeroko, że nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo.



Czy będzie zgoda pomiędzy mną a nią? Tak.
Cieszę się, że ze sobą porozmawiałyśmy.



Plułam jadem, zaślepiona własnymi pochopnymi wnioskami.


 
Muszę zacząć ufać ludziom, bo inaczej się wykończę.
Kamień z serca spadł, tak po prostu.

Co przyniesie czas? Nie wiem. Chciałabym żyć w zgodzie ze wszystkimi i wiem, że to tylko ode mnie zależy.
Nie jestem dobra ale staram się zmienić na lepsze.
Mam nadzieję, że uda mi się.
Co do współlokatorki?

Przepraszam za oczernianie Cię i nie jest tak, jak błędnie myślałam.
Za mało mam wiary w ludzi i jestem przewrażliwiona na swoim punkcie, ale to się zmieni.
Dziękuję za rozmowę. Dzięki niej uwierzyłam, że może być pomiędzy nami dobrze.



Co do innych relacji? Czas pokaże, czy kiedyś zasłużę na przebaczenie, ale nic na siłę.
Dążę do wyznaczonych przez siebie celów i wiem, że napotkani na mojej drodze ludzie, będą mi wsparciem i pomocą w niszczeniu swoich wad.
Za nich również dziękuję.



Wy podziękujcie za tych z którymi macie jakieś spiny bo im na was zależy.



Już się nie wyprowadzam i mam nadzieję, że zdałam ten test na 5.


DEKLARACJA 2018-06-27

               Uśmiech na twarzach innych


Dzisiaj spotkała mnie niespodzianka. Dowiedziałam się wzruszającej rzeczy, że bardzo bliska mi osoba, dostała pierścionek zaręczynowy.



Po tylu latach, będąc za granicą, ciężką pracą dorobiła się wspaniałych wakacji i deklaracji ze strony osoby, która ją kocha.



Ze szczerego serca bardzo się cieszę, chociaż nie zawsze miałyśmy dobre kontakty.
Kocham ją i zawsze będę, niezależenie co się stanie w życiu.
Mam nadzieję, że inne osoby też zechcą z nią naprawić relacje.



Dzisiaj ma urodziny i jest moją rówieśniczką.



Mam nadzieję, że wspaniale spędzi ten dzień.



Co do przeprowadzki? Zdałam sobie sprawę, że nikomu ze współlokatorów, ani trochę nie szkoda, że się przeprowadzam.
Smutne jest to, bo przyzwyczaiłam się, polubiłam ich a mimo tego cieszą się, że się wyprowadzam.
Wiem, że to dzięki niej, tak mają, ale cóż..., aż tak jestem niektórym obojętna, pomimo, że mogli na mnie liczyć?
Podobno prawdziwych przyjaciół, poznaje się w biedzie. Hmm... to na stancji ich nie mam.
Szkoda.


Czego innego się spodziewałam po współlokatorze, który był mi przyjacielem i parze, którą traktowałam jak rodzina...



Czas leczy rany i tą zaleczy.
Jeszcze zdążę napisać pożegnanie, bo nie będę potrafiła, bez wzruszeń się z nimi pożegnać, dlatego nie chcę w realu.



Na prawdę ich polubiłam. Nigdy nie byli mi obojętni, a ta co mnie tak skrzywdziła, jeszcze dosięgnie sprawiedliwość.


PARADOKS 2018-06-26

ŻYCIOWA ZMIANA


Stwierdziłam, że ważniejszy jest honor, niż wojowanie z nieprzyjacielem, bo jest takie brzydkie powiedzenie:


"Gówna się nie rozgrzebuje, bo będzie bardziej śmierdzieć"



Racja. Wyprowadzam się z tej stancji i bardzo się z tego powodu cieszę.
Uważam, że moja współlokatorka ma bardzo niskie poczucie przynależności w społeczeństwie.


Fakt już drugi i ostatni wpis powstaje na jej temat.
Jak trzeba mieć niskie poczucie własnej wartości by zniżać się do takiego poziomu?



Znaleźć osobę silną charakterem, podlizywać się jej i robić jej pranie z mózgu, tylko po to by mieć sojusznika.


Tak. Widać u niej całkowite braki w wychowaniu.
Powiecie, że takim osobom trzeba współczuć? Jej na pewno nie należy się współczucie, a lekcja życia w której zobaczyłaby swoje błędy.



Zapytacie za kogo się uważam, że ją tak oceniam? Za kobietę, której robi się przykro, widząc, że osoba której wiele poświęciłam i pomogłam, wbija mi zardzewiały nóż, posypany solą w serce. Tak to boli.


Nie mam żadnych skrupułów by to robić. Jeszcze nikt się nie wzbogacił na ludzkiej krzywdzie więc i ona się nie wzbogaci.
Nie warto się takimi ludźmi przejmować, choć teraz to robię.
Ze szczerego serca chciałabym by, ona się stąd wyprowadziła, ale ona sama nie poradzi sobie w życiu.



Zwróćcie uwagę na jej podejście: "Mam 30 lat i wyprowadziłam się od rodziców, także jaka ja jestem dorosła"
Z całym szacunkiem ale wyprowadzka od rodziców, to nie oznaka dorosłości, a tym bardziej w tym wieku.
Jeżeli jej priorytetem jest picie weekendami po barach i sypianie z kim popadnie, to jak ktoś może mieć o nie dobre zdanie?
Samo przez się mówi, że wyprowadziła się od rodziców by jej nie kontrolowali.
Szkoda słów i czy kiedyś będzie w stanie się ogarnąć? Wątpię.
Niech żyje we własnym popsutym świecie.
Wysiadam z jej wagonu.


Miara się przebrała 2018-06-22

Invisible


Opowiem wam o mojej współlokatorce z którą się pogodziłam, a która teraz stanie się dla mnie niewidzialna.


Mieszka od lipca tamtego roku z nami i od tego momentu, jak tu jest, rozwala atmosferę na naszej stancji. Uwierzcie mi, że jak jej nie było na prawdę wszyscy się dogadywaliśmy. Lepiej, gorzej ale przychodziliśmy do swoich pokoi i ze sobą jak ludzie rozmawialiśmy. Teraz nikt do nikogo nie przychodzi tylko siedzimy w czterech ścianach sami ze sobą.
Wiem, że nie pochwalicie tego bo to kolejna osoba w moim życiu, do której mam żal a która prosto w oczy mi powie, że nic mi nie zrobiła.



Nie lubię ludzi którzy: (nie wiem, nie znam się ale się wypowiem bo to takie fajne). Dla mnie to żałosne.



Zazdrości mi nawet tego bloga. Nikt jej nie zabrania pisać, a może nawet lepiej by jej to wychodziło, niż ranienie ludzi wokół siebie i nastawianie ich przeciwko mnie.
Najbardziej boli, że jest cwana i niezależnie co bym o niej mówiła, to wszyscy za nią staną murem. Jest lepszą manipulatorką ode mnie, bo wszystkich przekupiła tak, że jakby coś się działo, to żeby byli za nią.
Nie ma własnego życia i pomimo, że widzę ją raz na tydzień na stancji to i tak namieszała wszystkim w głowie, że jestem najgorszym złem.
Szczerze nienawidzę jej. Krzywdzi mnie w taki sposób, że wiem jakie ma o mnie błędne zdanie ale przez to oczernia mnie w oczach innych współlokatorów. Zmierzyła swoją miarą i jeszcze kłamie na mój temat.
Z chęcią bym jej się pozbyła z tej stancji, ale wiem, że inni na to nie pozwolą.
Jest toksyczna, bo gdyby nie ona pewnie ponad 2 miesiące temu, podczas kłótni ze współlokatorem inaczej by się wszystko potoczyło. Pewnie teraz rozmawialibyśmy ze sobą.
Paradoks.
Nie było jej przy całej sytuacji, a tak go zmanipulowała i cały czas manipuluję, że mi brak słów. Mogę mieć tylko nadzieję, że przejrzy on z czasem na oczy i nie będzie jej wierzył.  Szkoda, że niszczy ludzi ale ja jej się nie boję i nie pozwolę, by ktoś taki jak ona szargał mi opinie.



Wiecie ma 30 lat i nadal zachowuje się jak dziecko. Nie dziwię się, że żaden mężczyzna nie chcę  z nią wiązać wspólnie życia.



Jak to ona by powiedziała: Ma wymagania i nie każdy jest jej wart. Serio? xD



 Trzeba mieć coś w głowie, a niestety oprócz swoich przechwałek ona nie ma nic.  Nie obrażam jej ale ten wiek i życie życiem innych, słabo o niej świadczy. Jest żałosna
Swoje słabości, niepowodzenia w życiu, wady, brak osobistego życia, toksyczni tak jak ona jej znajomi, odreagowuje tym by mi niszczyć mi życie.
Nie pozwolę jej i zawalczę. Nie bez powodu mam znak barana.



Wywodzę się z rodziny, która za czasów wojny walczyła bym mogła być na tym świecie, dlatego historia się powtarza i jest moim wrogiem.



Pewnie też na co dzień stykacie się z takimi ludźmi. Nie dajcie się im i nie pozwólcie by wam odebrali to co kochacie.
Ja nie oddam walkowerem.
Znowu będzie się pytała po innych co u mnie słychać i pewnie znowu Dawida.
Niech się pyta ale ode mnie już nic się nie dowie.
Zobaczymy ile wytrzyma takiego traktowania, osoba lubiąca stawiać się w centrum uwagi.
Jak sami widzicie u mnie ciągłe: "Show must go on"
Postawię się teraz w roli reżysera a nie jokera.
Dobrze, że się mnie boi i niech się boi. Jeżeli zechce rozwalić mój związek to szybciej się stąd wyprowadzi niż się wprowadziła.
Straciłam do niej cały szacunek.
Jest dla mnie nikim.


UROKI ŻYCIA 2018-06-20

                                   Czas


Jestem osobą, która nie umie odpoczywać i uwierzcie to nie jest dobre dla organizmu.
Mam cały czas nieodparte wrażenie, że nie zdążę wszystkiego zrobić.
Obudzę się i będę na tamtym świecie, a tezę jaką sobie postawie to zdezorientowanie, że nie zdążyłam wszystkiego zrobić.
Rozwijam swoje talenty i dzięki dobrym zarobkom, mogę kupować rzeczy, na które nie było mnie stać.
Żyję w zgodzie z Bogiem i tylko ufam Mu, rodzicom, siostrze i chłopakowi.
18 czerwca powiedziałam Mu, żeby naprawił to co się dzieje w moim życiu i nie uwierzycie jak naprawia.
Musiałam przestraszyć się, żeby odezwać się do współlokatora z którym nie rozmawiałam ponad 2 miesiące.


Musiałam pokłócić się ze współlokatorką aby jej przebaczyć  i przeprosić.
Stosuje niekonwencjonalne metody ale działają.
Tak jestem katoliczką i modlę się ale chaosu w moim życiu w ogóle nie ogarnęłam.
On ogarnia.
Podobno napotkani ludzie ludzie i miejsca w których jesteśmy to nie przypadek.
Zastanawia mnie tylko czego mamy się wszyscy od siebie nauczyć?
Chciałabym żyć w jakimś utopijnym świecie.
Niestety jest ciężko.
Już jedną nogą byłam w astralu.
Czy czegoś się nauczyłam? Przestraszyłam się, że przeze mnie będą cierpieć osoby, które kocham.
Nawet w tamtym momencie nie pomyślałam o sobie.



Mam dar, który został mi przekazany z pokolenia na pokolenie.
Nigdy się nim nie chwaliłam na forum.
Pewnie większość z was powie, że to niemożliwe ale wszystko jest możliwe na ziemi.



Do rzeczy?
Mam prorocze sny, słyszę i czuję dusze zmarłych. Moja babcia już jest na etapie, że je widzi.
Wchodząc w dorosłe życie, strasznie miałam silny kontakt z tamtym światem. Przestraszyłam się tego, ale jestem teraz na etapie w życiu, że się nie boje.
Czy mi pomagają albo jestem jakimś medium?
Chronią i przestrzegają. Wiem, że to moja prababcia, babcia i dziadek czuwają nade mną.



Na początku stycznia 2018 roku mało nie wpadłam pod samochód.
Przestraszyłam się ale mój anioł stróż i oni byli krok przede mną.
Zawsze są krok przede mną, by mi się nie stała krzywda.
Pomyślicie, że to niemożliwe ale prawdą jest, że czuwają nad nami.


Chyba jeszcze dużo rzeczy na tym świecie muszę zrobić, że tak mnie pilnują.


Heh... nie bardzo się czuję na siłach, by zmieniać siebie a tym bardziej innych.


Postawiłam sobie w hierarchii, różne cele w życiu i dążę do tego. Pomimo, że nie umiem rozmawiać z ludźmi.


Staram się być dla nich dobra, ale różnie to wychodzi.


Fakt boli, że niektórzy mnie mają za tępą osobę poprzez to, że jestem naiwna i różnych rzeczy nie pojmuje.


Najlepsze jest to, że pojmuje. Czy manipuluję nimi? Tak i dlatego, że mam asa w rękawie.


Przez to, że jestem emocjonalna od razu widzę, kto jakie ma do mnie nastawienie. Odczytuje wszystkie komunikaty niewerbalne jak z otwartej księgi.


Nie znam człowieka, a po swoich obserwacjach, od razu wiem jaki jest i najlepsze jest to, że się nie mylę.


Zabawne jest jakie ludzie zakładają maski, a potrafią być w głębi duszy bardzo wrażliwi, dobrzy, lojalni i sympatyczni. Czemu kreują się na innych i nie dają się poznać?


Oczy są zwierciadłem duszy.


Moi współlokatorzy mają piękne dusze bo widzę po oczach. Szkoda tylko, że nie wszyscy potrafią być sobą.



Może z czasem pokażą siebie.


PRAWDZIWA INTENCJA 2018-06-19

Upór ponad wszystko


Zdałam sobie sprawę, że nie ma co kruszyć kamienia w sercu. Niektórzy nie są tego warci. Jak szybko sympatia potrafi zamienić się w obojętność i nienawiść?
Bardzo szybko. Dzisiaj nie czuje nic i nawet już się nie gniewam, bo nie było warto.
Uświadomiła mi to współlokatorka z którą mieszkam. W oparach absurdu widzę, że niepotrzebnie żałowałam za swoje winy tylko powinnam traktować jak powietrze.
Mówią, że bez powietrza nie da się żyć ale bez niego dałoby się. Czy bym zatęskniła?
Nie ale jedno wiem na pewno, niepotrzebnie polubiłam.
Obojętność to jest to i dał mi ją wczoraj. Stawiałam na to, że raczej nie odbierze telefonu.



Może nie jestem mu tak całkiem obojętna ale on mi zoobojętniał całkowicie.



Po ponad dwóch miesiącach przeszliśmy na wyższy level - olewanie siebie nawzajem.
Przynajmniej z mojej strony tak będzie. Każdego będę widzieć i na każdego będę zwracać uwagę, byle nie na niego.



"Show must go on"



Co jest w tym wszystkim najciekawsze? Nie żałuje, że tak będę robić.



Teraz to ja będę jokerem i będę kontrolować całą sytuację.



Bardziej boli olewanie niż krzyk. W życiu nie raz tego doświadczyłam.
Mój tato jak się na mnie gniewał potrafił się nie odzywać 2 miesiące i nawet na mnie nie patrzeć, udawać,  że mnie nie ma w salonie rozmawiająć z mamą czy siostrą. Nawet nie krzyknął tylko olewał. Jako dziecko bardzo to przeżywałam.


Tak bardzo jestem w tym podobna do niego, aż ściska serce.



"How far is the distance between you and i?
How long before this silence dies?"

Znam odpowiedzi na te pytania.


SARKAZM 2018-06-18

IRONIA TERAŹNIEJSZOŚCI


Zabawne bo jestem meteropatką czyli osobą, której pogoda zmienia samopoczucie.



Opowiadałam wam wcześniej o moich znajomych, którzy mieli się rozstać? Jasne, że tak. Wrócili do siebie. Z czego ogromnie się cieszę.



Jednak cuda się zdarzają. Jak do tego doszło? Nie wiem i szczerze nie chcę wiedzieć. Wystarczy mi uśmiech na ich twarzach.



Jeśli chodzi o współlokatora.  Podobno dobroć kruszy najtwardszy kamień. Ciekawe czy ten w sercu też?



Zobaczymy, chociaż jak na razie "Show must go on".  Dużo dziwnych i mega prowokacyjnych rzeczy się w moim życiu dzieję.



Czuję się czasami jak w MATRIXIE. Zresztą lubię wyzwania i lubię ludzi.



Mam nadzieję, że sobie poradzę.



Karma już wróciła bo w pracy zazdroszczą mi życia, twierdząc że jak nie mam dzieci i męża to co ja wiem?



Serio? Ehh... nawet nie wiedzą, ile przeszłam ale to dobrze.



Życzę wam miłego popołudnia a jak na razie czekają mnie nowe wyzwania, którym mam nadzieję podołam.


Koniec 2018-06-14

UTRACONA SZANSA


Kiedyś nie zmieniało się ludzi na przysłowiowy "lepszy model", a naprawiało się to co się zepsuło.


Ludzie mający więcej niż 30 lat, nie potrafią wziąć życia w swoje ręce.


Co się takiego stało, że boją się odpowiedzialności?


Wychowanie rodziców i społeczeństwa tak ukształtowało ich charakter. Czas ucieka nieubłaganie i nie wiemy, ile nam zostało życia na tym świecie.


Nawet pieniądze, nie potrafią wypełnić braku miłości.


Tak bardzo boli serce jak widzi się ludzi, których się szczerze polubiło a którzy teraz się rozstają.


Podobno zmiany są dobre, tylko nasuwa się pytanie dla kogo?


Najdziwniejsze jest to, że jeżeli życie daje drugą szanse, to czemu tak łatwo niektórzy marnują ją?


Na prawdę nie warto zawalczyć? Nasi dziadkowie i pradziadkowie walczyli, żebyśmy mogli żyć w wolnym kraju, poświęcali rodziny by pomóc innym, oddawali życie w imię miłości, pomagali wrogom by uchronić swoje rodziny.


Hmm... teraz potomkowie oddają wszystko walkowerem.


Łatwiej przez życie iść z drugą połówką.


Nikt na starość nie chce być sam.


Mam nadzieję, że sobie poradzą i wyciągnął wnioski ze swojej lekcji życia.


 


Czala goryczy 2018-06-08

BEZRADNOŚĆ


Ostatnio powiedziałam takie słowa, że niepotrzebnie mi zależy...



Faktycznie tak jest, a czy potrzebnie, czy nie? Pewnie nie mi to oceniać.



Znam się z moją przyjaciółka 19 lat a jednak martwię się, że ma taki stosunek do mężczyzn jaki ma. Mamy XXI wiek, nie ma co ukrywać, wiek jest wbrew pozorom ciężki pod względem relacji międzyludzkich. Każda rozmowa przebiega wirtualnie. Świat zamknięty za monitorem.


Mam 26 lat a jednak wolę rozmawiać w realu, niż wirtualu. Wracając do tematu. Boję się o nią bo przeszłość bierze nad nią górę i nie może iść przez teraźniejszość. Sama kiedyś byłam w takiej sytuacji. Pokochała całym sercem i została zraniona. Ból jej jest niesamowity. Udaje, że wszystko jest w ok ale nie jest. To się czuje. Wiem, że czas leczy rany i potrzebuje ona tego czasu, albo kogoś kto ją pokocha tak, że zapomni o byłym. Natura nie lubi próżni.
Na razie się nie wtrącam, bo będą do mnie pretensje, ale mam ją na oku xD



Kolejna relacja międzyludzka.


Mieszkam z osobą której zaufałam i szczerze polubiłam. Może za dużo nie rozmawialiśmy ale w jakiś sposób się rozumieliśmy i sobie pomagaliśmy, nawet bezinteresownie.Niestety podważyłam te zaufanie podwójnie i raczej nie da się tego odbudować dlatego ponoszę konsekwencje. Raz mi wybaczył ale wiedziałam, że drugim razem przeleje czalę goryczy. Pierwszym razem chodziło o jego przyjaciela a drugim już o niego samego.



Nie bądźcie zazdrośni o talenty innych osób ale je wspierajcie. Wiadomo trzeba umieć znosić krytykę, ale nie dać zakopać talentu.
Już nie raz dostałam tak od życia w kość, że nie mogłam się podnieść, dlatego nie mam prawa oceniać innych, przecież karma wraca i mnie też oceniają.
Szkoda, że nie chce porozmawiać bo chciałam go przeprosić. Minęły prawie 2 miesiące oprócz "cześć" nie zamieniliśmy ani słowa. Sama jestem sobie winna. Dobrze, że się tolerujemy i szanuje to.



Fakt wbił mi nóż w serce, jak dowiedziałam się, że naskarżył na mnie właścicielowi stancji, że nie chce ze mną mieszkać, bo nienawidzę konfidentów.
Gdyby nie konfidenci mój dziadek miałby ojca, a tak wychowywał się bez niego bo pradziadek był w partyzantce.



Czas leczy rany i podobno najwięcej kłócimy się z ludźmi na którym nam zależy i vice versa. Zresztą trzeba się mówiąc kolokwialnie dotrzeć.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]